Anna Pituch-Noworolska

Wiersze z Antologii Poezji ZLP 2016

Muzyka słów

 Peer Gynt  (Edward Grieg)

Nasz dłonie zaciśnięte w milczeniu
Powoli przeżywają Śmierć Azy
A potem lekko, z uśmiechem,
W rytm wczorajszego dnia tańczą
Taniec Anitry….
Dla odpoczynku
W pajęczej ciszy i skupieniu
Idziemy w cień groty Króla Gór
By w końcu wyjść na łąki Solvejgi
I płynąć muzyką do brzegu koronkowych fal
Mruczących starą pieśń do fiordu.
W głębi wieczoru
ze skulonym słońcem toniemy w oceanie….

Concierto de Aranjuez (Joaquin Rodrigo)

W wachlarzach tańczących na wietrze
Zanurzam twarz
A stopy chłodzę falami
Drgającymi w słońcu..
Twoje ślady zamiast mnie prowadzić
Znikają za każdym oddechem morza
A piasek łagodnie przesypuje ziarna między palcami..
Spacer w milczeniu fal i szumie wiatru
Brzegiem nieskończoności…

Blue rapsody (George Gershwin)

Skrawki nieba ukradzione
Dachom domów marzeń i snów
Spadają do naszych rąk.
Splątane drogi czerwono-białych rzek
Aut, kolejek i pociągów
Tkają obraz bez końca.
W pojedynczym promieniu słońca,
Który sięgnął asfaltu
Odnajduję twoją dłoń
Otwartą, ciepłą i przyjazną…
Wśród tłumu szarych twarzy
Biegnących sylwetek cieni donikąd
Nie ma drogowskazu,
Nie ma żadnej ważnej wskazówki
Ani tej najważniejszej…
W pajęczynie ulic
Tkwimy w dzisiejszym dniu
Z przeszłością w pamięci….
Ściany wchłaniają dźwięk trąbki,
Huk samochodów, pociągów…
Bez echa pozostaje nasze istnienie
W betonowo-szklanym świecie.…

Bolero (Maurice Ravel)

Przesypuję przez dłonie czas
Złoto-rudej jesieni liści umierających,
Lśniących kasztanów,
Pochylonych brzóz i wierzb…
Przekładam do szuflady czas
Zmęczonych stóp,
Posiwiałych włosów i pajęczyny zmarszczek,
Zapisy w albumach pamięci
niezrozumiałych dla nikogo…
Przesypuje przez włosy czas
Ulotnych dni z tobą,
Ciepłem twoich słów,
Chmurnym spojrzeniem i milczeniem
Pachnącym wiatrem połonin…
Przeczesuję stopami piasek zdarzeń
Schowanych między kartki
Zagubione w rzeczywistości
Bez klucza do szyfru tamtych dni…
Odmierzam los jak wodę płynącą
Rzeką nie do pokonania
Bez brzegu, bez mostu, bez szansy….
Jestem tu i teraz,
Jestem światem
Dla mnie stworzonym i moim
Jestem lądem i oceanem
Pustynią i lodowcem
I cały ten świat mogą oddać tobie…
A ty
Dłońmi zakryj go
Przed huraganem, suszą i powodzią
Przed powolnym umieraniem
Na zapomnienia mgłę…

Suita hiszpańska (Izaac Albeniz)
Spleceni rejestrujemy niebo
Między nami kula świata,
Okruch galaktyczny
Zamknięty bez orbity, bez ruchu.
Tylko drgania niepewności losu,
Tylko permutacja lęku jutra
W uścisku dłoni człowieka
Który trwa niezmierzoną,
Nieodczuwalną dla wieczności chwilę,
Moment trzepotu skrzydeł kolibra,
Tańca liści brzozy na wietrze..
Na piasku ślady stóp w ucieczce
Przed falą zapomnienia,
Utraty tożsamości,
Zgubionej identyfikacji…
Więc pozostaje pytanie
Jak długo trwa ślad  ludzkich rąk
Na kuli świata….
Mówią uczeni,
że tylko ułamki biegu światła do planety
której nikt oprócz nas nie widzi i nie opisze….
Wraca fala na brzeg
W nieskończoności swego ruchu